aktualizacja sty 15, 2026 :Paweł Paluch
Planujesz odwiedzić rajski wodospad Havasu Falls w Arizonie? Rezerwacje na sezon 2026 przynoszą sporo zmian w cenach i zasadach pobytu w rezerwacie Havasupai.
Wyprawa do tego turkusowego raju w głębi Wielkiego Kanionu Kolorado to marzenie wielu podróżników, dlatego przygotowałem dla Was aktualny poradnik krok po kroku jak odwiedzić to miejsce.
Począwszy od logowania na oficjalnej stronie, przez koszty pakietów 4 dni/3 noce, aż po logistykę dotarcia do Hualapai Hilltop. Dowiecie się, jak legalnie zdobyć bilet z drugiej ręki i o czym musicie pamiętać przed zejściem na dół kanionu.
Wyprawę do wodospadów Havasu Falls w Kanionie Kolorado rozpocząłem w Las Vegas. Jest to jedyne miasto w Stanach, do którego można dolecieć z prawie każdego zakątka USA, a sam przelot jest stosunkowo tani.
Ponieważ Havasu Falls są oddalone od Vegas o 360 km należy wyjechać z hotelu bardzo wcześnie. Koniecznie przygotujcie się na trzydniowy nocleg w wiosce Indian Havasupai, gdyż wyprawa do Havsu Falls nie należy do krótkich jednodniowych przygód.
Zdecydowałem się na wyjazd z Vegas już o 5:30 rano. Wczesna jazda samochodem w USA ma swoje zalety. Udało mi się ominąć poranny szczyt komunikacyjny i już po 4 godzinach podróży prostą jak stół autostradą 93, częścią słynnej Route 66 oraz lokalną drogą Indian Rd. 18 dotarłem do Hualapai Hilltop. Stąd zaczyna się szlak prowadzący w głąb Kanionu Colorado do indiańskiej osady Supai.
Po dotarciu do Supai od wodospadu Havasu Falls dzieli nas około 40 minut.
Wyprawę należy jednak zacząć od samej krawędzi kanionu. Począwszy od tego miejsca należy zmierzyć się z 16-kilometrowym, suchym i gorącym szlakiem prowadzącym w głąb kanionu.
Cały szlak można podzielić na dwie części. Pierwsza rozpoczyna się tuż nad krawędzią Kanionu Colorado. Znajduje się tutaj prymitywny parking, gdzie pozostawić należy samochód i gdzie możemy przygotować się spokojnie do wyprawy.
Często turyści korzystają z usług Indian, którzy oferują przejazd na mułach aż do osady Supai. Wiele osób jednak decyduje się na zejście szlakiem w dół. Wydaje mi się, że największa przyjemność to samemu zdobyć Havasu Falls.

Zejście w głąb kanionu jest stosunkowo łatwe, dobrze oznakowany i utrzymany szlak poprowadzi nas prosto do małej indiańskiej osady.
W miasteczku tym można kupić wodę, żywność oraz niezbędnik turysty. Proszę pamiętać, że ceny w indiańskiej wiosce są zdecydowanie wyższe niż w sklepach „na powierzchni” ze względu na trudności z transportem towarów w głąb kanionu.


Havasu Waterfalls – jak sama nazwa wskazuje – to kilka wodospadów leżących w surowej scenerii Kanionu Kolorado. Tworzą one barwny i ciekawy szlak turystyczny. Pierwszy z nich to barwny Navajo Falls, oddalony niecałe 2.5 km od osady Supai. Kolejne 20 min. spędzone na szlaku prowadzącym wzdłuż strumienia „Havasu Creek” i oczom naszym ukazuje się najbardziej spektakularny i najbardziej znany z wodospadów – Havasu.

Wodospad ten widziany na żywo w otoczeniu potężnych czerwonych ścian Wielkiego Kanionu wywarł na mnie niezapomniane wrażenie.
Wszystko wyglądało dokładnie tak, jak na oglądalnych przed wyprawą rajskich zdjęciach. Turkusowa woda, nieustający szum spienionej wody, zieleń, błękitne niebo… i tylko ten niemiłosierny upał wciąż przypominał o tym, że jestem w Arizonie prawie na dnie Kanionu Kolorado.
Jedną z atrakcji Havasu Falls jest również kąpiel w małym błękitnym jeziorku utworzonym przez wpadający wodospad. Pamiętać jednak należy, iż woda jest przeważnie zimna. Nie odstrasza to jednak przyjezdnych, którzy często zażywają relaksacyjnych kąpieli.
Od czerwca do sierpnia woda w jeziorku nagrzewa się do temperatury około 20 stopni. Jednak najbardziej gorące miesiące w roku sprawiają, iż wyprawa szlakiem w głąb kanionu staje się mecząca. Temperatura powietrza może osiągnąć powyżej 38 C.
Pomiędzy Havasu Falls a kolejnym z wodospadów „Mooney Falls” znajduje się kemping. Można się tam zatrzymać na noc, przyrządzić posiłek i odpocząć w cieniu zielonych drzew.

Jak zaplanować podróż do wodospadów Havasu (Aktualizacja 2025/2026)?
- Najbliższe miasta z lotniskami to Las Vegas (Nevada) lub Phoenix (Arizona). Po przylocie wypożyczamy samochód i jedziemy ok. 4h do Hualapai Hilltop. Polecam nocleg w Grand Canyon Caverns Inn (ok. godzina od szlaku).
- Zezwolenie (permit): Rezerwacja kempingów na cały sezon rusza 1 lutego o 8:00 rano czasu MST. Pula wyprzedaje się w kilka minut!
Praktyczne porady, rezerwacja oraz opłaty
Wszystkie rezerwacje należy wykupić online na stronie havasupaireservations.com. Przed 1 lutego koniecznie załóż tam konto użytkownika.
UWAGA: Plemię Havasupai wprowadziło sztywne pakiety pobytowe. Obecnie rezerwacja musi obejmować 4 dni / 3 noce. Nie ma możliwości wykupienia krótszego pobytu.
Ceny (stan na 2025/2026):
Koszt pozwolenia na kemping to ok. $455 od osoby za cały pakiet (3 noce). Cena jest stała niezależnie od dnia tygodnia. Wszystkie opłaty są bezzwrotne i pobierane w całości przy rezerwacji.
- Jedna osoba może zarezerwować pobyt dla całej grupy i zapłacić jedną kartą.
- Oficjalny Transfer: Jeśli nie uda Ci się kupić biletu 1 lutego, sprawdzaj codziennie zakładkę „Cancellations/Transfers” na oficjalnej stronie. To jedyny legalny sposób na odkupienie pozwolenia od kogoś, kto zrezygnował.
- Zabronione jest odkupowanie rezerwacji na portalach aukcyjnych czy grupach FB – bilety są personalizowane i sprawdzane z ID.
Ważne zasady:
Zabronione jest schodzenie i powrót tego samego dnia (day hiking). Musisz mieć wykupiony nocleg. Na szlaku obowiązuje zasada „Pack it in, Pack it out” – wszystkie swoje śmieci musisz wynieść z powrotem na górę.
Powrót z wioski Supai.
Jeśli nie chcesz wracać pieszo (pod górę zajmuje to ok. 5-6h), możesz skorzystać z helikoptera. Loty odbywają się w wybrane dni tygodnia (zależnie od sezonu). Pierwszeństwo mają członkowie plemienia i transport poczty/żywności, turyści lecą w miarę wolnych miejsc.
Zobacz również pozostałe artykuły dotyczące stanu Arizona:
Horseshoe Bend
Grand Canyon Skywalk
Magiczna Sedona

czy mozna prosic o wiecej informacji ile zajeło zejscie do wodospadu, czy Pan nocował na dole czy wracał tego samego dnia, czy wogóle mozliwe jest zejście i wejście tego samego nia, gdzieś wyczytałam że trzeba mieść i tak zapłacony nocleg nawet jak się chce wrócić tego samego dnia bo nie wpuszczą? dziekuje za wszelkie informacje
Postaram się do końca tygodnia uzupełnić artykuł. Tak możliwe jest zejście i wyjście tego samego dnia ALE oficjalnie nie można tego robić. Dlatego właśnie każda osoba jest „zmuszona” do wykupienia noclegu na dole kanionu (nawet jeśli nie będzie się z tego korzystało). Tak na prawdę nikt nie sprawdza czy się nocuje w kanionie czy nie. Ważne aby mieć wykupioną przepustkę i nocleg.
Nabija to dodatkowo kasę Indianom a tym samy kontroluje ilość osób które mogą przebywać na terenie Havasu Falls. Proszę pamiętać, że rezerwacje noclegów można (i trzeba) zrobić pół roku wcześniej. Dodam jeszcze, że rezerwacje wysprzedają się dosłownie w ciągu pierwszych 15 minut.
Dziękuję. Dziękuję, w istocie, trudno mi było uwierzyć, że chciało się Panu bawić w takie drobiazgi, zwłaszcza przy postach sprzed 5 lat, ale z praktyki wiem, że czasami niektórzy ludzie bywają nierozsądni. Bardzo się cieszę, że tak bardzo się myliłem. Teraz może trzeba usunąć wszystkie te (3) poniżej przywróconego komentarza? Czy można się z Panemk skontaktować inaczej? (email)
Witam ponownie. Proszę odezwać się na interameryka@gmail.com
Pozdrawiam!
Indiański rezerwat to inny świat. Turyści oczekują atrakcji, tak jak wynika z waszego wpisu. Atrakcji takiej, jak np. Grand Canyon Village. A tymczasem w rezerwatach często cuchnie i nic w nich nie ma. To w dużej mierze prawda, ale trzeba sprobować zrozumieć dlaczego tak jest. Dzisiejsi Indianie to resztki, niedobitki, które przetrwały planową eksterminację. Potomkowie koczowników, którzy nie mieli nawet pisma, nie znali koła, matematyki, literatury ani niczego, co dla nas oznacza cywilizację. Ci, którzy mieli własną kulturę jak Cherokee albo Iroquois, przeważnie zasymilowali się w amerykańskim społeczeństwie, reszta została wymordowana i wymarła od chorób z Europy. Dziś jest ich garść. Nie mają własnej kulktury w naszym, europejskim rozumieniu, nie mają nic poza biernym oporem wobec „białej zarazy”, która zniszczyła wszystklo. W rezerwatach panuje bieda, alkoholizm i brak perspektyw. Kto ma trochę energii i widział resztę Ameryki, ucieka. Zostają starzy i zrezygnowani. Dlatego w Supai nie ma nic co może zachwycić Agnieszkę i Arka. Supai, pomimo inicjatywy kilkunastu działaczy Havasupai, jest tak mało atrakcyjny.
http://www.ameriguide.pl/guide/usa/arizona/arizona-regions/northern-arizona/supai
… właśnie jeszcze porównywałem foty Twoje i moje… to całkiem inne miejsce… 5 lat to szmat czasu a widocznie rzeka i pożary też zrobiły swoje. Jeśli ktoś ma wątpliwości to mam foty i na prawdę jak odwrócimy głowę od wodospadu to mamy widok jak po kataklizmie… nie wiem też o co chodzi z tym paleniem mułów na szlaku. Jeszcze wtrącę, że chciałem kupić sobie jakiś indiański handmade a w dwóch sklepach w wiosce tylko średniej jakości spożywka. W ogóle chyba Indianie już nic nie robią indiańskiego. W dalszej części podróży w kierunku Monument Valley spotkaliśmy stragany i wielkie sklepy gdzie sprzedają indiańskie ozdoby i biżuterię… Paciorki z Chin nawlekają na sznurek i jest indiańska ozdoba takie jak w Polsce w ChinaMarket. Odraza i zniesmaczenie. Tylko proszę nie odbierać, że wycieczka to nieporozumienie. Piszę tylko o tym co nas irytuje ale jest wiele wspaniałych miejsc, świetni, przemili ludzie, smaczne hamburgery (najlepsze w Boulder City), niepowtarzalne widoki jak w Grand Canyon czy jak dzisiaj w Monument Valley – z pięknej słonecznej pogody w ciągu zaledwie kilku minut tęcza i burza piaskowa jednocześnie! Rewelacja! Wjazd tylko 5$ od osoby i można sobie przejechać trasą off-road-ową wokół monumentów. Pozdrawiamy!:)
… jak zacząć??? Szkoda, że zdjęcia które są tu umieszczone to „fachowa” robota programu do obróbki zdjęć… skąd wiemy? bo właśnie wróciliśmy z tego „cudownego” nieporozumienia! Indiańska wioska Supai to coś na pograniczu zbankrutowanego gospodarstwa PGR, sklep typu „Społem” ocet i sprzedawca a camping to stado wygłodniałych psów „dingo-pudel”. Wyposażenie campingu to 5 x ubikacja „zasyp trocinami” z tego 3 czynne. W ogóle to proszę nie nazywać tego campingiem tylko ziemią gdzie można rozłożyć namiot i to za astronomiczną kwotę… mieliśmy wcześniejszą rezerwację(3 tyg) za 2 osoby zapłaciliśmy 125$(35$x2-wstęp do parku, 17$x2 nocleg/doba, 5$x2 opłata klimatyczna + tax). Po drodze na tzw. szlaku zaserwowano omijanie tylnych wydzielin mułów oraz cuchnące niedopalone resztki padłych mułów(odór straszny widok też). Sam widok zaniedbanych i okaleczonych zwierząt jucznych też nie zachęca do podróży. Kompletnie nie rozumiemy zachwytu tym miejscem. Wodospad… ładny ale zapraszam do Polski w polskie Tatry! Dzień wcześniej byliśmy w Grand Canyon Village. Byliśmy zachwyceni widokami, organizacją… po prostu rewelacja! Jechaliśmy do Supai i Havasu z myślą, że będzie jeszcze ładniej… zastaliśmy widok prawie opłakany. Jeden kadr w stornę wodospadu nie odzwierciedla tego co widać z drugiej strony… widok jak po powodzi(połamane suche drzewa. Podsumowując: 125$ plus koszt dojazdu, plus ok. 3-4 godz. marszu w jedną stronę po widok jaki zastaliśmy- NIE WARTO!!!
Hmm…Cóż, każdy ma wyrobioną swoją opinię o tym miejscu. Mnie się podobało. Być może dlatego, że byłem tam prawie 5 lat temu miejsce to zupełnie odbiegało od tego co opisujcie. Jak widzę, trzeba będzie się znów wybrać aby zweryfikować artykuł. ( i jeszcze wtrącę dwa grosze: wcale nie trzeba używać Photoshopa aby zdjęcia z tego miejsca wychodziły cudowne)
Pozdrawiam, i życzę jak najmniej rozczarowań na szlakach!